organizmy jednokomórkowe Index          Orlen ceny          ORZEŁ PTAK          Orlen Gaz          ORS Hipp          ORP Kondor


Menu Organizacja czasu wolnego dzieci Organizacja Pracodawców Osób Niepełnosprawnych organizacje chroniące prawa człowieka Organizacje wydające karty płatnicze Organizacja Bojowa PPS Organizacja czasu pracy Organizacja Dnia Dziecka Organizacja Dnia Papieskiego Organizacja do Obrony praw Organizacja i zarządzanie przedsiębiorstwem ....Organizer CASIO BN-10 Alegro BCM ! ! ! mieszkanie osiedle Kaczeńcowa Łódź organizuje jam-session dla muzykow-amatorow
Newsletter Your E-mail Address:

  Subscribe
  Un-Subscribe



Login here
Uid 
Pwd
            
                     
         

 

Search This Site
two or three keywords

          
Tell a Friend About This Web Site!

Your Email  
Friend's Email
Message

     

                                       

                                                                                                                                     

 
Welcome to ArticleCity.com

Wyświetlono wypowiedzi znalezione dla frazy: organizmy jednokomórkowe





Temat: Zakaz kąpieli w Zatoce Gdańskiej
"To przez pogodę. Jest ciepło, woda szybko się nagrzewa,
dodatkowo nie ma wiatru. Sinice mają idealne warunki do rozwoju."
A ja sobie juz myslalem ,ze to przez te scieki z Wisly...:-):-)
Tymczasem Zatoka Gdanska czysta jak lza i w dodatku tetni
zyciem :-):-):-)
Pewnie marynarze wizytujacy z okazji Cutty Sark Tall Ships Race
zapamietaja i roslawia "czyste wody "
Glony (Algae)

GLONY, algae, gromada phykos, sztucznie wyróżniona grupa
samozywnych fotosyntetyzujących roślin zarodnikowych; obejmują
ponad 20 tys. gatunków należących do 20 bardzo zróznicowanych
klas, m.in. sinice, krasnorosty, okrzemki, brunatnice,
bruzdnice, zielenice właściwe, sprzeżnice, ramienice oraz zlotki
(Chrysophyceae), róznowiciowe (Xanthophyceae), kryptomonady
(Crypthophyceae), eugleniny (Euglenophyceae). Wszystkie glony
zawieraja chlorofil a oraz b-karoten; oprócz tych barwników u
różnych klas glonów wystepują inne chlorofile, karoteny,
ksantofile i fikobiliny; sklad barwników decyduje o produktach
zapasowych (skrobia lub inne węglowodany, oleje, bialka) oraz o
barwie glonów od niebieskozielonej do czerwonej. Glony mają
bardzo zróznicowaną budowę i wielkość; są spotykane zarówno
organizmy jednokomórkowe mniejsze od 1 m, kolonijne oraz
wielokomórkowe o plechach niezróżnicowanych na organy, wielkosci
ponad 100 m ( wielkomorszczyn); rozmnażają się wegetatywnie
przez bezpośredni podział komórek lub fragmentację (rozpad)
plech, bezpłciowo przez zarodniki (nieruchome aplanospory,
ruchome pływki, albo rozpoczynające rozwój już w komórkach
macierzystych autospory), oraz płciowo przez koniugację komórek
wegetatywnych albo gametogamie. U niektórych glonów wystepuje
przemiana pokoleń. Glony żyją we wszelkich siedliskach wodnych i
wilgotnych lądowych przy dostępie światła (nawet słabym, np. w
glebie), gdzie są ważnymi (w głębinach i na śniegu zwykle
jedynymi) producentami materii organicznej i decydują o
biologicznej produkcji ekosystemów (związków wodnych). Niektóre
glony są wykorzystywane bezposrednio jako nawóz, pasza lub
pokarm, a z niektórych (także hodowanych) uzyskuje się wiele
substancji cennych dla przemysłu spożywczego, farmaceutycznego,
chemicznego, papierniczego i in. Masowe wystąpienie glonów
planktonowych może wywolywać specyficzne zabarwienie wody
(zakwity); badaniem glonów zajmuje się fykologia.

Obejrzyj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Sądzony za oszustwo udawał własnego prawnika
Kobiety
to organizmy jednokomórkowe. Obejrzyj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Szympansy są ludźmi - twierdzą genetycy
Witam!

Pozwolę sobie na nieco dłuższy komentarz, nie mogę się po prostu
powstrzymać.

Zadawane są tu dziesiątki pytań w stylu "czym się różni szympans od
człowieka", "czym się różni zięba od wróbla" w charakterze koronnego
argumentu przeciwko teorii ewolucji. Czemu do licha???

1. Gatunki nie muszą różnić się od siebie radykalnie, żeby nazywać je
różnymi gatunkami. Motyli jest 150 tysięcy gatunków, każdy z nich różni się
od innego fenotypowo wyłącznie drobiażdżkami. Fakt jest taki, że niemożliwe
jest urodzenie płodnego potomstwa przez przedstawicieli różnych gatunków. I
granica to chyba jest dość ostro przeprowadzona? Iphiclides marcellus i
Iphiclides podalirius, niemal identyczne gatunki motylków, NIE MOGĄ mieć
płodnego potomstwa. I koniec. To sprawia, że należą do różnych gatunków. Nie
jest więc to podział sztuczny pod żadnym względem.

2. Pytasz, Chris, co różni wróbla od zięby? Ano gonys (czyli środkowy
grzbiet na dolnej części dzioba) jest u zięb długości ponad połowy dolnej
części dzioba, a u wróbli gonys nie przekracza długością połowy dolnego
dzioba. Różnią się też budową "tornium" szczękowego i innymi drobiazgami.

3. Kolejne oskarżycielskie treści ujawniają się w pytaniu "Co różni
szympansa od człowieka". Prymatologom nie spędza to snu z powiek. Lista jest
tu dużo dłuższa niż w przypadku ptaków. Różnią się np.

a) wielkością zębów trzonowych (szympansy mają je duże, ludzie: małe)
b) dużym palcem u nogi (u szympansów: przeciwstawny i częściowo chwytny)
c) proporcjami wielkości szczęki i mózgoczaszki,
d) zdolnościami manualnymi,
e) postawą (szympansy nie umieją stać przez dłuższy czas ani chodzić
pionowo)
f) inteligencją (zapewniam, że jest to zmierzalne)

zresztą NTG, polecam zadawać takie pytania na pl.sci.biologia

poza tym niejasne jest chyba dalej, czym jest życie.

obecnie najczęściej uznawana jest biochemiczna definicja, wg której żywy
jest każdy układ materialny zdolny do metabolizmu, wzrostu, rozmnażania,
reakcji na bodźce zewnętrzne oraz kontrolowania swego wnętrza. Ponadto
układy żywe muszą być zbudowane z cząstek organicznych, ułożonych w
funkcjonalne jednostki organizacji protoplazmy- komórki, potem tkanki,
organy i organizmy. naturalnie organizmy jednokomórkowe osiągają tylko ten
pierwszy stopień rozwoju.

wcześniej padło też w tej dyskusji sformułowanie o wspólnej ilości kodu
genetycznego. bez względu na to, czy ktoś jest zwolennikiem kreacjonizmu,
ewolucjonizmu czy interwencjonizmu, ma wspólne 90% kodu genetycznego z
wszystkimi bodajże ssakami, a z byle prostym nicieniem łączy nas (około) 40%
DNA.
czy to nie jest przypadkiem dowód na to, że w wyniku rozbudowy i ulepszania
istniejącego kodu powstają lepiej zorganizowane organizmy?
jak dla mnie, to argument ten całkowicie wystarcza.

pozdrawiam

Łukasz Lamża

Obejrzyj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Szympansy są ludźmi - twierdzą genetycy


Łukasz L. wrote:


[...]


1. Gatunki nie muszą różnić się od siebie radykalnie, żeby nazywać je
różnymi gatunkami. Motyli jest 150 tysięcy gatunków, każdy z nich różni
się od innego fenotypowo wyłącznie drobiażdżkami. Fakt jest taki, że
niemożliwe jest urodzenie płodnego potomstwa przez przedstawicieli różnych
gatunków. I granica to chyba jest dość ostro przeprowadzona? Iphiclides
marcellus i Iphiclides podalirius, niemal identyczne gatunki motylków, NIE
MOGĄ mieć płodnego potomstwa. I koniec. To sprawia, że należą do różnych
gatunków. Nie jest więc to podział sztuczny pod żadnym względem.


Ale niestety nie zawsze to wszystko tak ladnie wyglada. Rosliny np. juz nie
sa czesto tak wybredne jesli chodzi o rozmnazanie. Mamy np. przyklady gdy
dwie grupy sa niemal identyczne fenotypowo a nie krzyzuja sie, sa z kolei
formy bardzo rozne fenotypowo a krzyzujace sie i wydajace co gorsza plodne
potomstwo a takze szeregi form ktore mozna ustawic w ten sposob ze kazdy
krzyzuje sie niektorymi z pozostalych ale z innymi juz nie. Takze czasem
niestety trzeba wydzielic gatunek na podstawie dosc arbitralnych decyzji.
Nie jest to natomiast zaden argument przeciw ewolucji, przeciwnie, na takich
przykladach widac ze przechodzneie jednego gatunku w inny moze sie odbywac
w sposob plynny i nie trzeba sie tu uciekac do interwencji czy kreacji.
Taksonomia zas jest sposobem uporzadkowania naszej wiedzy o zywych
organizmach i tyle. W dzisiejszej biologii przyjeto zasade ze razem grupuje
sie organizmy o podobnej budowie (i wspolnym pochodzeniu), nasza taksonomia
ma wiec jakies odniesienie do naturalnych zwiazkow miedzy organizmami. A to
ze nie  zawsze taki podzial jest latwy do przeprowadzenia pokazuje jesynie
ze natyra nie zawsze jest latwa i prosta do uporzadkowania, ale przeciez
nikt nie obiecywal ze bedzie latwo ;-) Moznaby organizmy podzielic np.
alfabetycznie czy wg. koloru tyle ze byloby to nieslychanie mniej
praktyczne i bardziej skomplikowane.


obecnie najczęściej uznawana jest biochemiczna definicja, wg której żywy
jest każdy układ materialny zdolny do metabolizmu, wzrostu, rozmnażania,
reakcji na bodźce zewnętrzne oraz kontrolowania swego wnętrza.


... i, niektorzy dodaja, ewolucji (choc w tym przypadku trudno mowic o
stosowaniu tej definicji do pojedynczego osobnika).


Ponadto
układy żywe muszą być zbudowane z cząstek organicznych, ułożonych w
funkcjonalne jednostki organizacji protoplazmy- komórki, potem tkanki,
organy i organizmy. naturalnie organizmy jednokomórkowe osiągają tylko ten
pierwszy stopień rozwoju.


To juz IMHO niepotrzebne.

[...]


czy to nie jest przypadkiem dowód na to, że w wyniku rozbudowy i
ulepszania istniejącego kodu powstają lepiej zorganizowane organizmy?
jak dla mnie, to argument ten całkowicie wystarcza.


Moze nie tyle dowod co zjawisko ktorego najprostrzym i najlepiej
udokumentowanym wytlumaczeniem jest wlasnie ewolucja.

BTW: Scisle rzecz biorac ewolucja nie wyklucza interwencjonizmu, przeciez
wprowadzajac obce geny do organizmu nie obalamy Teorii Ewolucji.  ;-)
Klopot z interwencjonizmem jednak polega na tym ze nie ma dowodow na to ze
jakis Interwent cos tu majstrowal a nawet ze wogole istnial. A jesli
pewnego dnia okaze sie ze np. 100 tys lat temu kosmici gmerali nam w
chromosomach, nie bedzie to koniec ewolucjonizmu ale bedzie trzeba teorie
ewolucji uzupelnic o nowe skladniki co czyniono zreszta wielokrotnie. Dobra
nauka jest reformowalna, ale nie mozna jej zmieniac wg. widzimisie.

Pozdrawiam
Automateusz

Obejrzyj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Przesłanie od Przybyszów z Kosmosu - twórców życia na Ziemi
Zakr <ad@e-mail.w.stopcenapisał(a):


Nowa sekta werbuje wyznawców?!?


A co rozumiesz przez pojęcie "sekta", jeżeli podasz mi definicję i
charakterystykę w kilku punktach, ja będę potrafił się odnieść do
konkretnych definicji i odpowiem czy Ruch Raeliański jest "sektą" według
tychże definicji. Narazie tylko puszczasz na wiatr hasło, które nakleja się
w prasie i innych mediach wszelkim niewygodnym i odmiennym poglądom w celu
manipulowania nastrojami społecznymi, przez polityków, a zwłaszcza przez
naszą "państwową" religię (walka z "konkurencją").  

Co do "werbowania" - Światowy Ruch Raeliański przyjmuje zasadę, że jego
celem jest informowanie ludzi, zachęcając osoby do przeczytania Przesłania i
wyrobienia sobie na ten temat własnego znania. Raelianizm wyznaję też zasadę
swobody jednostki do decydowania o swoim życiu w myśl Powszechnej Deklaracji
Praw Człowieka, co oznacza że nikt nie nakłania i nie zmusza nikogo do
wstępowania, ani występowania z Ruchu Raeliańskiego.


To dość dawno. Czy ta ambasada powstała w tej rzeczywistości czy w
"5-tej gęstości", czyli w wyobraźni autora?


Ambasada nie powstała, aczkolwiek finansowo, Ruch Raeliański liczący na
świecie ponad 70 000 członków i obecny w przeszło 90 krajach, jest już na
wybudowanie Ambasady przygotowany. Problem jest inny: Jednym z warunków jest
uzyskanie od kraju, który zgodzi  się na wybudowanie na swoim terytorium
Ambasady, eksterytorialności gruntu, na którym budowla powstanie. Obecnie są
prowadzone rozmowy z kilkoma małymi afrykańskimi krajami, a Ruchem
Raeliańskim. Niestety, nie znam dokładnie szczegółów.


Czyli nie było dinozaurów, bo życie zostało odrazu stworzone w formie
takiej jaką znamy?


Elohim tworzyli na planecie organizmy jednokomórkowe, a następnie na bazie
organizmów jednokomórkowych, dobudowując materiał genetyczny, tworzyli
organizmy coraz bardziej złożone, to wszystko dzięki inżynierii genetycznej.
Były też stworzone dinozaury, które wyginęły. Wszystko to się pokrywa z
teorią ewolucji, z tą tylko różnicą, że ta ewolucja nie była dziełem
przypadkowej ślepej selekcji, a zamierzonym inteligentnym projektem. Po
więcej szczegółów odsyłam do książek.


Jeśli to takie same "rewelacje" jak w mailu, to powinno byc przynajmniej
z czego sie pośmiać.


I bardzo dobrze, pośmiej się jak najmocniej, jak będziesz tylko mógł, jednak
zanim to uczynisz, przeczytaj wpierw książki i zapoznaj się dokładnie z
poglądami, z których zamierzasz się śmiać.

Pamiętaj tylko, że zaledwie 200 lat temu, gdybyś komuś powiedział, że
człowiek poleci na księżyc, będzie rozmawiał z kimś innym po drugiej stronie
kuli ziemskiej za pomocą małego pudełka w kieszeni i przelatywał Ocean
Atlantycki w kilka godzin, też by Cie wyśmiano.

Pozdrawiam
Jacek A.
Przewodnik Raeliański

www.rael.org

Obejrzyj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Przesłanie od Przybyszów z Kosmosu - twórców życia na Ziemi
  Ruch Raeliański pisze:


A co rozumiesz przez pojęcie "sekta", jeżeli podasz mi definicję i
charakterystykę w kilku punktach, ja będę potrafił się odnieść do
konkretnych definicji i odpowiem czy Ruch Raeliański jest "sektą" według
tychże definicji. Narazie tylko puszczasz na wiatr hasło, które nakleja się
w prasie i innych mediach wszelkim niewygodnym i odmiennym poglądom w celu
manipulowania nastrojami społecznymi, przez polityków, a zwłaszcza przez
naszą "państwową" religię (walka z "konkurencją").


Jest taka metoda - jak nie możesz "przyczepić się" do merytoryki
rozmówcy, to przyczep się do słówek, zachowania, wyglądu, albo
czegokolwiek, co pozwoli Ci zyskać przewagę. Jeśli powyższe miało to na
celu, to bardzo mi przykro, ale nie udało się.
Kłamałem wcale nie jest mi przykro.

Żeby daleko nie szukać: http://pl.wikipedia.org/wiki/Sekta Drugi akapit...


Ambasada nie powstała, aczkolwiek finansowo, Ruch Raeliański liczący na
świecie ponad 70 000 członków i obecny w przeszło 90 krajach, jest już na
wybudowanie Ambasady przygotowany. Problem jest inny: Jednym z warunków jest
uzyskanie od kraju, który zgodzi  się na wybudowanie na swoim terytorium
Ambasady, eksterytorialności gruntu, na którym budowla powstanie. Obecnie są
prowadzone rozmowy z kilkoma małymi afrykańskimi krajami, a Ruchem
Raeliańskim. Niestety, nie znam dokładnie szczegółów.


Żartujesz sobie, czy masz czytających za niespełna rozumu?
Jaki kraj zgodzi się na oddanie kawałka własnego terytorium grupie
ludzi?!? Co innego, gdyby ci ludzie wysiedli z "latającego talerza".
Wtedy pewnie państwa prześcigałyby się w ofertach budowy ambasady. Z
jakiegoś powodu jednak Realianie nie są w stanie dowieść pozaziemskiego
pochodzenia swoich mocodawców.


Elohim tworzyli na planecie organizmy jednokomórkowe, a następnie na bazie
organizmów jednokomórkowych, dobudowując materiał genetyczny, tworzyli
organizmy coraz bardziej złożone, to wszystko dzięki inżynierii genetycznej.
Były też stworzone dinozaury, które wyginęły.


Zupełnie przypadkiem, czy Elohim się pomylili w inżynierii?!?


I bardzo dobrze, pośmiej się jak najmocniej, jak będziesz tylko mógł, jednak
zanim to uczynisz, przeczytaj wpierw książki i zapoznaj się dokładnie z
poglądami, z których zamierzasz się śmiać.


Już znam poglądy.


Pamiętaj tylko, że zaledwie 200 lat temu, gdybyś komuś powiedział, że
człowiek poleci na księżyc, będzie rozmawiał z kimś innym po drugiej stronie
kuli ziemskiej za pomocą małego pudełka w kieszeni i przelatywał Ocean
Atlantycki w kilka godzin, też by Cie wyśmiano.


Mylisz różne rzeczy. Przewidywanie przyszłości, nawet najbardziej
fantastycznej to jedno, głoszenie sprzecznych wewnętrznie poglądów
dotyczących teraźniejszości to coś innego.

Obejrzyj wszystkie posty z tego wątku



Temat: 12 planeta - dlaczego musi istnieć ?

Quick napisał(a) w wiadomości:


Wyobrazmy sobie ze duza masa wtargnela w sasiedztwo marsa ,ziemi
,wenus ect... jesli oddzialywanie jakies nastapilo to w pewnym miejscu
orbity wszystkich planet o niewielkiej masie na jej trajektorii powinien
wystapic szczyt trajektorii eliptycznej
i winien on sie pokrywac z linia eliptyki wedrowki tej planety przez uklad
sloneczny.
Obejrzyj sobie mape nieba jesli masz dostep do astrolabiun tym lepiej.


No dobrze. A co jesli zalozymy ze ta planeta jest  wieksza niz Ziemia, ale
nie na tyle by zblizyc sie wielkoscia do gazowych olbrzymow. I jej orbita
nie przecina sie z orbitami malych planet, a jedynie z orbitami planet
lezacych poza pasem asteroid. W takim razie jest w stanie jedynie minimalnie
zaklocic ruch planet olbrzymow (i te zaklocenia ruchu przynajmniej co do
Urana i Neptuna mialy miejsce), natomiast jesli chodzi male planety wplyw
moglby sie ograniczyc do wywolywania zmian klimatycznych na wielka skale (to
tez mialo miejsce - trzesienia powierzchni planety, katastrofalne powodzie,
wielkie wymierania na Ziemi, albo calkowita zmiana klimatu Marsa).


Przy tak skrajnych wachaniach temperatury moga zyc jedynie organizmy
jednokomorkowe i to nie wszystkie.


Skad ten wniosek? To, ze na ziemi nie wystepuja organizmy zdolne do
przetrwania tak ekstramalnych temperatur nie oznacza, ze nigdzie ich nie ma.


Aby magazynowac na tak dlugie okresy cieplo musiala by byc wielkosci
jowisza
a jak sam pewnie wiesz jowisz jest prawie gwiazda i okoliczne ksiezyce
otrzymuja cieplo
wlasnie od jowisza


Nie upieram sie co do wewnetrznego zrodla ciepla. Przyznaje - najwiekszym
problemem jest dojscie do tego jak ta planeta moglaby utrzymac w miare
wysoka temperature.


wiec zycie nie moglo by tam zaistniec przy tak wielkuch
cisnieniach
i temperaturze bliskiej 1500 stopni cencjusza.


Znowu to samo. Co to znaczy nie moglo? Nie moglo zaistniec zycie takie jak
na Ziemi. Uwazam ze przynajmniej proste organizmy mogly powstac nawet w tak
ekstremalnych warunkach. Piszesz, ze planeta zdolna do magazynowania
odpowiedniej ilosci ciepla musialaby by byc wielkosci Jowisza (osobiscie
uwazam, ze planeta o ktorej pisze powinna byc mniejsza), ale nawet jesli by
tak bylo przeciez wcale nie musialaby byc kolejnym gazowym olbrzymem, wiec
cisnienie i temperatura przy powierzchni nie musialyby byc tak ekstremalne
jak na jowiszu.


Energia jadrowa natomiast nie wchodzi w rachube z prostego wzgledu jest
niczczycielska
czy wiesz co sie dzieje z plastikiem ,guma jesli wystawi sie na dzielanie
promieniowania
ROZPADA sie. Na ziemi takie reakcje o ktorych mowisz wystepowaly w trakcie
formowania sie naszego globu a i teperatura w tym czasie byla bliska tej
ktora obecnie wystepuje na merkurym nie istnialy wtedy jeszcze nawet plyty
kontynentalne a wieksza czes powieszchni byla polplynna.


Dla organizmow wystepujacych na Ziemi promieniowanie jadrowe jast zabojcze,
poniewaz ewoluowaly one w takich warunkach, ktore nie wymusily wytworzenia
form zdolnych do przetwania w warunkach wszechobecnego promieniowania
jadrowego. Gdzie indziej moglo byc inaczej. Jesli chodzi o reakcje o jakiej
poprzednio napisalem to z tego co mi wiadomo jedyna samorzutna reakcja
jadrowa w historii Ziemii zaszla okolo 1,7 miliarda lat temu, a wiec w
okresie kiedy Ziemia byla juz uksztaltowana. Energia jadrowa to byl tylko
przyklad. Poza tym jesli naturalne reakcje jadrowe mialyby miejsce w glebi
planety byloby mozliwe jak sadze utrzymanie temperatury planety na
odpowiednio wysokim dla zycia poziomie przy jednoczesnym uniknieciu
negatywnych skutkow promieniowania (jesli promieniowanie to jest zabojcze
dla kazdej istoty zywej we wszechswiecie).

pozdrawiam

Julius
dzul@polbox.com
juli@friko3.onet.pl

Obejrzyj wszystkie posty z tego wątku



Temat: do kreacjonistów pojawiających się na grupie
marecki napisał(a):


| # po co jest smieciowe i "samolubne DNA" i to w takich ilosciach?
| obecnie nie nazywa się go już śmieciowym
| A jak?
Możesz sobie nazywać jak chcesz (np pozagenowe - z ang. intergenic DNA).


Nie. W naukach przyrodniczych nie mozna nazywac rzeczy "jak sie chce".
Slowa sluza do opisow modeli rzeczywistosci i komunikacji miedzy
specjalistami, wiec musza byc poddane jakiejs konwencji. I tak sie
sklada, ze termin "junk DNA" - mimo pewnych kontrowersji - w biologii
powszechnie funkcjonuje.


Jak
odkryto że większa cześć genomu człowieka to sekwencje nie będące genami ani
elementami z genami związanymi, wydawało się że nie pełnią one żadnej
funkcji i nazwano je "junk DNA". Obecnie jednak przypisuje się różne
funkcje,


Jasne, coraz to znajduje sie w "smieciach" jakies fajne rzeczy, co nie
zmienia faktu, ze ogrmona wiekszosc tego, to najpewniej zwykle smieci.
Bardzo mocne przeslanki, ktore za tym przemawiaja to:

1) Roznice w ilosciach "junk DNA" u roznych organizmow, nawet wzglednie
blisko spokrewnionych. Przyklad pierwszy z brzegu:
[


po za tym utrymywanie tak ogromnej ilości DNA przez setki tysięcy
pokoleń nie może być bezcelowe.


Moze.

Zwroc uwage na pare kwestii:

0. Tylko maly odsetek (pozornie) "smieciowego DNA" moze miec funkcje,
takie jak:
0.1. sekwencje ulatwiajace parowanie hromosomow homologicznych;
0.2. sekwencje umozliwiajace wiazanie sie z macierza jadrowa;
0.3. sekwencje zapewniajace odpowiedni fizyczny dystans miedzy
sekwencjami regulatorowymi (np. enhancer - promotor);

Te wszystkie sekwencje mozna uznac za niekodujace sekwencje regulatorowe
i wykluczyc je ze zbioru smieci. A co z reszta?

1. Ewentualne funkcje pewnych "smieci" - wymienione w punkcie 0. - (badz
nawet calosci, rozpatrywanej jako ilosc DNA) moga byc po prostu
*funkcjami wtornymi*: smieci pojawily sie, naakumulowaly i u niektorych
organizmow, niektore z nich zyskaly jakies funkcje. Czesto pewnie
rozwiazujace problemy ktore same stwarzaly.
Organizmy "przyzwyczajone" do ogromnej ilosci DNA mogly wyrabiac
zwiazane z nim adaptacje, np:

1.1. ilosc DNA determinuje fizyczne rozmiary jadra, co przeklada sie na
tzw. stosunek plazmo-jadrowy a to z kolei moze miec jakies swoje
konsekwencje cytologiczne i histologiczne;

1.2. DNA miedzygenowe i wewnatrzgenowe (introny) chroni przed skutkami
mutacji ("wymiareczkowuje" mutagen/uszkodzenia) oraz ewentualnymi
niekorzystnymi efektami wewnatrzgenowego crossing-over.

2. Presja selekcyjna na usuwanie (delecje) smieci moze byc niewielka.
Znamienny jest fakt, ze szybkodzielace sie organizmy jednokomorkowe -
wzglednie duzo czasu spedzajace w fazie S (u eukariontow) i dla ktorych
replikacja DNA stanowi relatywnie duzy udzial w kosztach zyciowych -
maja z reguly (choc nie zawsze; vide pewne ameby oraz poliploidalne
orzeski) male genomy i malo DNA niekodujacego.
Natomiast wsrod eukariontow wielokomorkowych faza S to zwykle wzglednie
niewielki epizod w zyciu ich komorek, ktore gros nakladow inwestuja na
inne niz replikacja procesy. I zgodnie z tym przewidywaniem, w
porownaniu do mikroorganizmow maja one zwykle wieksze genomy a w nich
wiecej "smieci" (choc tez sa wyjatki, chociazby rybka fugu).

3. Produkcja smieci moze byc znacznie szybsz niz ich utylizacja
(delecje). I nie jest to wcale dziwne, zwazywszy na fakt, ze gros owych
smieci stanowi "pasozytnicze" DNA (retro)transpozonowe, ktore zwyczajnie
ewolucyjnie "walczy" o przetrwanie w genomie.
I mamy tu pewne dodatnie sprzezenie zwrotne: im wiecej elementow
repetytywnych rozproszonych w genomie, tym latwiej/czesciej zdarza sie
niewzajemne crossing-over. Chromosom wydluzony w wyniku tego procesu
zapewne zwykle jest mniej defektywny niz chromosom skrocony (ten mogl
utracic wazne rejony kodujace), w zwiazku z tym ma wieksze szanse na
przetrwanie.

Wiecej na ten temat:
[ http://en.wikipedia.org/wiki/Noncoding_DNA ]
[ http://en.wikipedia.org/wiki/Junk_DNA ]

pozdrawiam
Quasi

Obejrzyj wszystkie posty z tego wątku



Temat: bakterie jelitowe


Hmmm... W przypadku wszystkich jednokomorkowcow (nie tylko bakterii
jelitowych) wlasciwie trudno mowic o poczatku i koncu zycia. Mowi sie raczej o
*czasie generacji*, czyli o czasie w ktorym taki organizm-komorka ulega
podzialowi na dwa organizmy-komorki potomne. Ale czy nalezy to utozsamiac ze
smiercia?


No dobrze. Czyli zamiast smierci sie dziela? Normalnie jak jest zycie jednego
osobnika, to jest jeden osobnik, a jak jest smierc jego, to jest 0 osobnika.
Czy wobec tego mam rozumiec, ze bakterie (i inne organizmy jednokomorkowe)
zamiast smierci maja nieustanne rozmnazanie? Czyli byla 1 bakteria, teraz mamy
2 bakterie? I przez to mamy ich coraz wiecej i wiecej na swiecie? A wiec
liczba ich wzrasta nieustannie w kierunku nieskonczonosci?
Czy istnieje jednak jakis sposob, zeby zniszczyc taka bakterie?
Czy istnieja warunki, w ktorych organizmom komorkowym nie udaje sie przezyc
(zbyt malo srodkow odzywczych, jakies czynniki uszkadzajace itp)?


| Ze ewolucja poszla w 2 kierunkach. U jednych komorek rozpoczal sie proces,
| ktory spowodowal niszczenie telomerow na koncowkach chromosomow, co mialo
| chyba (o ile dobrze pamietam) uchronic przed laczeniem sie chromosomow, a co
| powoduje min. to, ze komorki zaczely sie laczyc w zlozone organizmy
| wielokomorkowe.

Nienienienie. Stop!

Po pierwsze:
a) Prokarionty (bakterie i archeany) generalnie (aczkolwiek sa nieliczne
wyjatki) nie maja telomerow - ich (zwykle pojedynczy) chromosom jest kolisty i
nie ma wolnych koncow. Telomery wystepuja na koncach chrpmosomow
eukariotycznych, ktore sa liniowymi czasteczkami DNA.
b) Skracanie telomerow (a scislej: koncowek wszystkich liniowych czasteczek
DNA replikowanych wg klasycznego modelu theta) bylo zjawiskiem pierwotnym.
Ewolucja musiala pozniej wynalezc system zapobiegajacy owemu skracaniu.
c) To sama struktura telomerow (odpowiednia struktura trzeciorzedowa
utrzymywana przez skompleksowane katjony potasu i specyficzne bialka), a nie
ich skracanie, zapobiega sklejaniu sie chromosomow (w wyniku dzialania
procesow reperacyjnych) i ich degradacji egzonukleolitycznej.


Tak, rzeczywiscie. Przypominam sobie. Pokrecilem troche.


Po drugie: ewolucja orgaznizmow wielokomorkowych nie miala nic wspolnego z
telomerami. Cos Ci sie pomylilo...

| To spowodowalo zainicjowanie tej galezi ewolucji zycia, ktora
| jest niezwykle roznorodna i zlozona, ale takze i smiertelna.

Nienienie.

Wszystkie organizmy jednokomorkowe - i prokariotyczne i eukariotyczne - sa w
pewnym sensie niesmiertelne: jak juz wczesniej pisalem, "umieraja" one
"smiercia naturalna" jedynie w wyniku podzialu. Ale takze niektore organizmy
wielokomorkowe (grzyby(?), drzewa(?) ), zwlaszcza rozmnazajace sie
wegetatywnie, mozna traktowac jako niesmiertelne - naturalnie nie starzeja sie
i nie umieraja, chyba, ze wykonczy je jakis czynnik zewnetrzny (drapieznik,
pasozyt, glod, kataklizm...). Niesmiertelne sa takze nowotwory.
Dotychczas nie stworzono jednolitej, ostatecznej teorii starzenia i umierania
organizmow, nie mniej jednak juz dzis wiadomo, ze skracanie sie telomerow
mozna traktowac najwyzej jako jedna z przyczyn tego procesu.


Tzn. rozumiem ze drzewa czy grzyby nie sa sensu stricte niesmiertelne, tylko
po prostu nie uruchamiaja wewnetrznych mechanizmow starzenia (naturalnych?),
ktore prowadza do stopniowej degradacji organizmu jak to sie dzieje np. u
zwierzat?
Widzialem niejednokrotnie powalone drzewa. Czy ich smierc jest spowodowana
jest jedynie czynnikami zewnetrznymi?
O ile sie nie myle, to widzialem drzewa bardziej stare od innych (np.
spruchniale). Czym ich "starosc" rozni sie od starosci zwierzat?
Czym ich smierc rozni sie od smierci zwierzat (i czlowieka)?
Na czym dokladnie polega ich "niesmiertelnosc"?

Dzieki za informacje i za linki

Pozdrawiam Hubert

Obejrzyj wszystkie posty z tego wątku



Temat: bakterie jelitowe
Hubert Kulik <hubku@gazeta.SKASUJ-TO.plnapisał(a):


No dobrze. Czyli zamiast smierci sie dziela? Normalnie jak jest zycie jednego
osobnika, to jest jeden osobnik, a jak jest smierc jego, to jest 0 osobnika.
Czy wobec tego mam rozumiec, ze bakterie (i inne organizmy jednokomorkowe)
zamiast smierci maja nieustanne rozmnazanie?


No tak. Bakterie normalnie sie nie starzeja tylko dziela zamiast umierac
"smiercia naturalna".


Czyli byla 1 bakteria, teraz mamy
2 bakterie?


Tak. Przyrost bakterii optymalnie przystosowanych do srodowiska jest
wykladniczy: f(x)=2^x , gdzie x nalezy do N i oznacza kolejne pokolenia.


I przez to mamy ich coraz wiecej i wiecej na swiecie?


Nie - w koncu faza wzrostu wykladniczego (tzw. faza log) sie konczy i tempo
podzialow sie zmniejsza, az w koncu ustaje zupelnie. A po jakims czasie
bakterie zaczynaja obumierac.
Dzieje sie tak rzecz jasna gdy (1) zabraknie substancji odzywczych, (2)
zabraknie ewentualnych gazow/substancji oddechowych, (3) w srosowisku
nagromadzi sie zbyt duzo toksycznych metabolitow odpadowych.


A wiec
liczba ich wzrasta nieustannie w kierunku nieskonczonosci?


Tak, ale nigdy jej nie osiagnie. Prawo zachowania masy i energii obowiazuje
takze bakterie... ;-)


Czy istnieje jednak jakis sposob, zeby zniszczyc taka bakterie?


Pytasz powaznie??? Oczywiscie, ze tak - *niesmiertelnosc* to przeciez nie to
samo co *niezniszczalnosc*! Giniecie smiercia tragiczna jest w swiecie
mikrobow powszechne...


Tzn. rozumiem ze drzewa czy grzyby nie sa sensu stricte niesmiertelne, tylko
po prostu nie uruchamiaja wewnetrznych mechanizmow starzenia (naturalnych?),


Nie to, ze ich "nie uruchamiaja", tylko ich po prostu nie maja. Tym organizmom
oplacalo sie zachowywac "wieczna mlodosc". Zreszta starzenie sie i smierc (u
organizmow smiertelnych) generalnie nie jest wcale jakas specjalna adaptacja,
lecz zwyklym efektem ubocznym zycia/ewolucji. Organizmy "niesmiertelne" nie sa
dotkniete owymi efektami ubocznymi w tak razacy sposob jak te "smiertelne".


ktore prowadza do stopniowej degradacji organizmu jak to sie dzieje np. u
zwierzat?


O ile pamietam, niektore zwierzeta (chyba nawet niektore ryby) tez sie nie
starzeja (nieustannie rosna i zachowuja plodnosc).


Widzialem niejednokrotnie powalone drzewa. Czy ich smierc jest spowodowana
jest jedynie czynnikami zewnetrznymi?


Chyba tak. + pewnymi ograniczeniami natury fizycznej (np. u drzew przyrost
wtorny lodygi na grubosc konieczny do zastepowania zakitowanych naczyn chyba
nie moze odbywac sie w nieskonczonosc)
Rosliny wieloletnie (drzewa i krzewy) nie starzeja sie tak jak zwierzeta i
czesto zyja nawet po kilkaset, kilka tysiecy lat. A formy klonalne (wielkie
grzybnie, zagajniki, wegetatywne skupiska paproci itp.), ktore wlasciwie mozna
traktowac jako jeden gigantyczny (czasem wielkosci calych lasow) osobnik to
zyja pewnie dziesiatkami tysiecy lat - dotad az je jakas msowa pozoga nie
usmierci. [ http://en.wikipedia.org/wiki/Clonal_colony ]


O ile sie nie myle, to widzialem drzewa bardziej stare od innych (np.
spruchniale). Czym ich "starosc" rozni sie od starosci zwierzat?


To jest smierc wywolana rozwlekla w czasie akumulacja uszkodzen, raczej
pochodzenia zewnetrznego (pasozyty, martwice spowodowane urazami, uszkodzenia
mechaniczne itp.) niz wewnetrznego. U zwierzat za to starzenie sie to efekt
ustania/spowolnienia podzialow komorkowych, akumulacja uszkodzen komorek i
tkanek, gromadzeniem roznorakich zlogow oraz mutacji somatycznych, w tym takze
nowotworow - zatem raczej uszkodzen endogennych.


Czym ich smierc rozni sie od smierci zwierzat (i czlowieka)?


Powiedzialbym, ze (1) brak im typowej starosci jako etapu rozwoju osobniczego
(wzrost i reprodukcja utrzymuja sie do konca), a degeneracje ktora ich dotyka
lepiej nazwac akumulacja chorob i uszkodzen niz starzeniem sie, oraz (2)
znacznie wieksza rozciaglosc w czasie procesu "umierania".


Na czym dokladnie polega ich "niesmiertelnosc"?


Ich komorki dziela sie w nieskonczonosc, ale jednoczesnie nie generuja
nowotworow. Ich ciala ciagle rosna (w mniej-wiecej stalym tempie) i zachowuja
plodnosc. Nie dotykaja ich nagle fizjologiczne symptomy
przekwitania/starzenia. W idealnych warunkach zylyby, moze nie w
nieskonczonosc, ale bardzo, bardzo dlugo.

pozdrawiam
quasi-biolog

Obejrzyj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Bazyli, wracamy do dyskusji!

Użytkownik <bazy@poczta.onet.plw wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:a2pl0p$ja@news.tpi.pl...

| My - egzystencjaliści - koncentrujemy się na badaniu człowieka, jako że


ta problematyka dotyczy bezpośrednio nas.

Na to zgoda.

Badania drzew, krów, czy psów zostawia
| my przyrodnikom.

To też ludzie :-)


Miło mi. Pozwólcie zatem, że włączę się do dyskusji
z punktu widzenia przyrodnika (jako człowieka).
Świadomość u różnych istot żywych można przedstawić obrazowo jako
skrzynkę z narzędziami pozwalającą na odzwierciedlenie i interpretację
otaczającego świata.
Taką skrzynkę posiada każda istota czy to pies, czy krowa, czy człowiek
tylko inaczej wyposażoną. Jednak dla każdej z tych istot, biorąc pod uwagę
ich usytuowanie w świecie (ideę), wyposażenie skrzynki jest wystarczające,
co nie oznacza kompletne. Owa niekompletność w powiązaniu z wieloma innymi
czynnikami jest przyczyną ewoluowania istot (gatunków). Chcę przez to
powiedzieć, że człowiek (tak jak każde inne stworzenie) uzyskał swą
świadomość nie w wyniku jakiegoś cudownego olśnienia lecz stopniowo,
mozolnie dobierając narzędzia. Będąc jeszcze zwierzęciem zaufał bardziej
swej świadomości, która stopniowo wyparła instynkty nie pozwalające
na dokonywanie wyborów.


 Być może rośliny, czy organizmy jednokomórkowe komunikują
się w jakiś sposób, jednak nas - jako filozofów
egzystencji - ten fakt nie interesuje.

Na to zgoda. Człowiek nie może interesować się wszystkim, musi jakoś iść


do przodu (albo do tyłu, kto to wie - zależy od opcji, religii i
światopoglądu)

Opisujemy sytuację człowieka w świecie, gdyż
| właśnie to wydaje nam się najbardziej interesujące.

Na to także zgoda. Nie każdy musi interesować się tym, czym interesuje się
jego sąsiad :-)

Jeżeli pokażesz, że miejsce (sytuacja) innych stworzeń jest w jakiś sposób


podobne do egzystencji


człowieka, wtedy może przyłączę się do tych wszystkich marzycieli,
pragnących nawiązać kontakt z przyrodą.


Nie kwestionuję faktu, że człowiek jest istotą wyjątkową w otaczającym
nas świecie i dlatego uważam, że tajemnicę ludzkiej umysłowości i
świadomości nie jest w stanie zgłębić wyłącznie filozofia (choć jest królową
nauk). Do tego potrzeba współpracy i skoordynowania wielu dziedzin nauki.
Człowiek nie wziął się znikąd tylko będąc tym kim jest przeszedł przez
wszystkie szczeble ewolucji. Opisując jego sytuację w świecie
nie można tego pomijać. W tym sensie również sytuacja innych stworzeń
jest bardziej podobna do egzystencji człowieka, niż to się może wydawać.
Z całym szacunkiem uważam, że filozof egzystencji nie może rzetelnie
rozpatrywać swoich zagadnień bez podstawowej chociażby wiedzy na temat
genezy człowieka i otaczającego go świata.
Pozdrawiam
s.

Obejrzyj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Czy istnieje czas? ;) [Było: Słowa otuchy dla zastraszonego wizją piekła wapniaka]
On 24 Cze, 13:50, malgosia <malgosi@gmail.comwrote:


On 24 Cze, 00:33, Krzysztof <k_sulimow@poczta.onet.plwrote:

| On 20 Cze, 14:26, malgosia <malgosi@gmail.comwrote:

| On 19 Cze, 18:02, "Sky" <sky@op.plwrote:

|

| | | "Miej odwagę myśleć"

| | | A co to znaczy myslec?

| | | Jeszcze z czasów FidoNetu i BBS-ów pamiętam zasadę:

| | | Sygnaturek nie komentujemy.

| | Ale dlaczego właściwie nie? ;)
| | Skoro ktoś uwaza iż jest na tyle wartościowa by ją skomentować to czemu
| mu
| | tego bronić i tym samym ucinać szansę na wartościową dyskusję?! :)

| | To może inaczej zapytam - jakie (poznane bądź niepoznane) procesy zachodzą
| | w ludzkim mózgu gdy już białe robaczki i nienasycone organizmy
| | jednokomórkowe na pożywienie dla siebie ów mózg przetworzą ?

| Zakłdasz iż czas jest zjawiskiem bezwzględnie występujacym...podczas kiedy
| on ma [nadaną wyłacznie przez nas w dodatku] tendencję do pojawiania się
| jedynie w kontekście założonego układu odniesienia... ;)- Ukryj cytowany tekst -

| - Pokaż cytowany tekst -

| Witaj

| Czas istnieje, a wszystkim zegarkom, zegarom i budzikom wydaje się, że
| zależy on tylko od nich. Istnieje też czas zmarnowany, rzeczywisty,
| wszechobecny, absolutny i uniwersalny

| Pozdrawiam

| Małgosia

| Szanowna Pani!
| To, że czas istnieje zawdzięczamy tylko kobietom (pomijając techniczne
| szczegóły).
| Natomiast w fizyce ten czas (absolutny) wygląda następująco :
| 1. budzik to nie mężczyzna.
| 2. zmarnoway czas na uwodzenie budzika nie jest czasem rzeczywistym.
| 3. Czas uniwesralny, to GTM.
| 4. a na temat wszechobecnego, to możemy pogadać.
| Kzysztof- Ukryj cytowany tekst -

| - Pokaż cytowany tekst -

Szanowny Panie Krzysztofie.

Czas,  jest wielkością fizyczną, ale nie oznacza tego samego dla
wszystkich. Każdy pojmuje go inaczej. Co do zegarka, to już dawno
przestał pełnić wyłącznie funkcję czasomierza. Jest przede wszystkim
dodatkiem - elementem wystroju, biżuterią itp. Czas jest bytem
samoistnym, sytuacją egzystencjonalną, albo może sposobem na istnienie
świata. Wg mnie jest wewnętrznym doświadczeniem każdego człowieka.

Pozdrawiam

Małgosia


"Czas absolutny (bezwzględny) rzeczywisty lub matematyczny sam w sobie
i wskutek swojej wewnętrznej natury płynie jednakowo, bez odnoszenia
go do czegokolwiek zewnętrznego i inaczej nazywa się czasem trwania (u
Platona: istnienie, trwanie); czas względny, pozorny lub zwykły
przedstawia sobą postrzeganą zmysłami, lub zewnętrzną (jaki by on nie
był dokładnym lub nieporównywalnym) miarę czasu trwania, określoną za
pomocą ruchu, i jest on zwykle wykorzystywany zamiast czasu
rzeczywistego: jest to godzina, dzień, miesiąc, rok...
    Bowiem, w rzeczywistości dni w przyrodzie nie są sobie równe,
chociaż zwykle uważa się je za równe i wykorzystuje w charakterze
miary czasu: astronomowie wnoszą poprawki w te miary, wykonując
dokładną analizę ruchów na nieboskłonie. Możliwe, że nie istnieje taka
rzecz jak standardowy ruch, za pośrednictwem którego można by było
dokładnie zmierzyć czas. Wszystkie ruchy mogą być przyspieszonymi lub
opóźnionymi, ale rzeczywisty lub standardowy proces upływu absolutnego
czasu nie podlega żadnym zmianom. Czas trwania lub wiek istnienia
rzeczy pozostaje taki sam niezależnie od tego czy ruchy są szybkie czy
wolne albo nie ma ich wcale..."

Tak czas określił Newton i do dziś nie ma lepszej definicji, bo
wszystkie tzw. strzałki (włącznie z psychologiczną) nie zaciemnią
tego, że czas (absolutny) jest nie tylko poza fizyką, ale też poza
granicą ludzkiego poznania.
Pozdrawiam,
Krzysztof

Obejrzyj wszystkie posty z tego wątku



Temat: DNA pzamalzenskich dzieci...
zdumiewająca niekonsekwencja
Gość portalu: barbinator napisał(a):

> A kto powiedział, że więcej? Tyle samo najzupełniej wystarczy

Czyżby? Ty troszczysz się o wszystkie obce dzieci TYLE SAMO co o własne? Bardzo
wątpię...
Natomiast kwestia, w jakiej formie przekazać dziecku informację, że nie jest
biologicznym dzieckiem "ojca" jest już zupełnie innym tematem.

> Żadne starania nie pomogą, jeśli jest się człowiekiem
> oziębłym uczuciowo i przestało się kochać "nie swoje" dziecko - OT taki
> człowiek własnego dziecka też by zapewne nie potrafił kochać.

No pięknie, znów przyszłas na moje pozycje i teraz przekonujesz mnie do mojego
stanowiska, może nawet tego nie zauważając...? A jeszcze niedawno twierdziłaś,
że czlowiek, który się odkochał w nie swoim dziecku, to drań. Teraz zaś stałaś
się tak bardzo tolerancyjna, że uważasz, że jak ktoś nie kocha, to nawet nie
warto, by się starał...

O zgwałconej kobiecie i jej dziecku piszesz tak:

> Jeżeli go nie kocha, gdyż stres związany z gwałtem jest zbyt
> silny, to żadne staranie by być szlachetną jej nie pomogą - zaś wszelka
presja
> z zewnątrz może tylko zaszkodzić.
> Albo się kocha, albo nie - w obu omawianych przypadkach jest tak samo.

Rozumiem. Więc ani kobieta nie jest podła - ani mężczyzna (nie kochający
nieswojego syna) nie jest draniem? Cieszę się, że się zgadzamy. Widzisz, miałem
rację, że nasze stanowiska w tej sprawie są zbliżone, tylko Twoje zakłamanie
nie pozwoliło Ci tego wcześniej zobaczyć...

> Nigdy nie napisałam, że uważam by przeprowadzenie aborcji było postępkiem tak
> samo "moralnym" jak zjedzenia kalarepki - jeżeli tak twierdzisz, to kłamiesz.
> Moje porównanie dotyczyło zupełnie innego aspektu całej sprawy, po prostu
> przeczytaj tamten wątek i staraj się zrozumieć co piszę zamiast wygadywać
> głupoty.

Proszę bardzo, przeczytałem tamten wątek i Tobie też go przypomnę. Twierdziłaś,
że nie można uznać nienarodzonego dziecka za istotę żywą, jak długu nie
rozwinie się jego mózg. Ja wówczas napisałem:

"Idąc konsekwentnie Twoim tokiem rozumowania, należałoby uznać za martwe
wszelkie istoty żywe, które mózgów nie mają, np organizmy jednokomórkowe, czy
rośliny"

A Ty na to:
"Nie tyle ma martwe ile za takie, które można bez wyrzutów sumienia pozbawiać
życia. Czy masz kaca moralnego jedząc kalarepkę?"

A więc usunięcie ciąży (dopóki dziecko nie ma mózgu) jest dla Ciebie czynem
moralnie obojętnym, jak zjedzenie kalarepki. Taki płód można pozbawiać życia
bez wyrzutów sumienia.

> > Gdzie tu dobro dziecka, jako "dobro najwyższe"? Przypominam, że nie mówimy
> tu
> > już o jakiś "uczuciach dziecka", lecz o jego życiu...
>
>
> A ja ci przypominam o moim poglądzie na początek życia. Nie musisz go
uznawać,
> ale nie wolno ci ekstrapolować swojego własnego systemu wartości na moje
> poglądy w różnych sprawach.

Ale Tobie to wolno "ekstrapolować swój system wartości na moje poglądy" nt.
odpowiedzialności mężczyzny za nie swoje dzieci i reagować na nie "świętym
oburzeniem"?

> Dla frutarian (radykalny odłam wewgetarianizmu) wyrwanie kalarepki z ziemi
jest...

A co mnie obchodzą poglądy frutarian... Pytam o Twoje poglądy. Nb. nie uważam,
że każdy, najbardziej nawet idiotyczny światopogląd ma taką samą wartość i jest
jednakowo uprawniony.
>
> >
>
> >
> > * uważasz, że wartość pracy kobiet jest taka sama lub wyższa niż wartość
> pracy
> > mężczyzn, ale sama jako pracodawca płacisz kobietom mniej niż mężczyznom,
> > których zatrudniasz...
>
>
> Nieprawda, skąd ty to wziąłeś? W mojej firmie kobiety wykonują inne prace niż
> mężczyźni zaś wszechpotężne stereotypy sprawiają, że pewne typowo kobiece
> zdolności (dokładność, cierpliwość) rynek wycenia niżej niż typowo męskie
> Najwyraźniej nie potrafisz odróżnić
> pojęcia "wartość rynkowa" od wartości w powszechnym rozumieniu tego słowa.

A cóż innego może być podstawą wyceniania pracy najemnej, niż jej wartość
rynkowa? Jej "obiektywna wartość"? Nie ma czegoś takiego. Obudź się, komunizm
już dawno upadł... Jeśli uważasz inaczej, to proszę bardzo - wyceniaj pracę
swoich pracownic "obiektywnie", po swojemu, lepiej, niż to robią inni
przedsiębiorcy, a na pewno wygrasz z nimi rywalizację na wolnym rynku... :-)
Pozdrawiam - Obejrzyj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Aborcja
Tad kłamie i Wilk też
Sprawdzając wiadomy wątek w celu upewnienie się, że insynuacje Tada nie mają
żadnych podstaw natknełam się przypadkiem na kolejne oszustwo.
Proszę przeczytać, jak Wilk zrelacjonował przebieg naszej RZEKOMEJ rozmowy,
wklejam odpowiedni fragment:

"Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

> Twierdziłaś, że nie można uznać nienarodzonego dziecka za istotę żywą, jak
> długo nie rozwinie się jego mózg. Ja wówczas napisałem:
>
> "Idąc konsekwentnie Twoim tokiem rozumowania, należałoby uznać za martwe
> wszelkie istoty żywe, które mózgów nie mają, np organizmy jednokomórkowe, czy
> rośliny"
>
> A Ty na to odpowiedziałaś:
> "Nie tyle ma martwe ile za takie, które można bez wyrzutów sumienia pozbawiać
> życia. Czy masz kaca moralnego jedząc kalarepkę?"
>
Koniec cytatu.

Każdy kto to przeczytał jest przekonany, że między mną a Wilkiem odbyła się
jakaś rozmowa w której padały określone poglądy. Nie jest to zgodne z prawdą.
Nie było takiej naszej rozmowy.
Sprawdziłam też na wszelki wypadek co napisałam wcześniej, w innych postach
tego wątku i nie ma tam nic o "uznawaniu dziecka za istotę żywą". Najbliższe
tego są następujące dwa moje stwierdzenia:

"Właściwie należałoby mówić o
zapłodnionej komórce jako o zalążku człowieka składającym się z żywych komórek,
jednak nie obdarzonych jeszcze tym darem który rozumiemy jako "życie ludzkie"

"Punktem decydującym jest kwestia
uznania płodu za pełnoprawną istotę ludzką. Wy przyjmujecie, że tym umownym
momentem jest połączenie dwóch komórek i powstanie zygoty - strona przeciwna (w
tym ja) twierdzi, że równie dobrze tym momentem może (i powinno być) być
ukształtowanie się mózgu."

Z obydwu wynika jednoznacznie, że moim zdaniem płód przed rozwinięciem się
mózgu jest ŻYWY (w sensie biologicznym) LECZ NIEUCZŁOWIECZONY (w sensie
filozoficznym a także teologicznym)

Ponownie więc przypisano mi pogląd którego nie wyraziłam.
Ktoś mógłby więc spytać, dlaczego wtedy od razu nie protestowałam?
No i to jest właśnie najśmieszniejsze!
Nie protestowałam, gdyż na tamtym wątku W OGÓLE NIE BYŁO TAKIEJ JAK ZACYTOWANA
ROZMOWY MOJEJ Z WILKIEM/MACIEJEM !!!
Zdanie "idąc konsekwentnie Twoim tokiem rozumowania, (...)" zostało bowiem
wyjęte z rozmowy Macieja z Sagan i to właśnie do Sagan odnosiły się słowa
Wilka "idąc konsekwentnie TWOIM tokiem rozumowania" - gdyż żadne MOJE
rozumowanie "w temacie" na tamtym wątku w ogóle nie miało miejsca, nie było w
ogóle takiej rozmowy!!!

Mój wkład ograniczył się do krótkiego wtrącenia o następującej treści:

"Nie tyle ma martwe ile za takie, które można bez wyrzutów sumienia pozbawiać
życia. Czy masz kaca moralnego jedząc kalarepkę? Jeśli jesteś frutarianinem
zapewne kalarepki nie jadasz, gdyż ta sekta żywieniowa uważa, iż jedząc warzywo
zabijamy roślinę (i faktycznie tak jest: nie można zjeść kalarepki czy
marchweki nie niszcząc całej rośliny) Frutarianie odżywiają się wyłącznie
owocami, gdyż jedząc owoc (owocem jest także np. pomidor) nie "zabija" się
rośliny a tylko przyjmuje od niej dar w postaci owocu."

I ten fragment dokładnie wyjasnia skąd wzieła się cała "afera kalarepkowa".
Bardzo proszę zauważyć, że fragment mówiący o "zabijaniu bez wyrzutów sumienia"
dotyczył WYŁĄCZNIE warzyw i organizmów jednokomórkowych zaś w żadnej mierze nie
nawiązywał do zabiegu aborcji. Nie mógł nawiązywać, gdyż Maciej nie rozmawiał
wcześniej ze mną lecz z Sagan (ona naturalnie też nie wypisywała takich rzeczy
jakie Tad/Maciej mnie obraźliwie przypisują) i nie było żadnego
mojego "wcześniejszego rozumowania" za którym możnaby "konsekwentnie podążyć".
Maciej więc, a za nim i Tad mówią więc oczywistą nieprawdę. Obejrzyj wszystkie posty z tego wątku



Temat: pieczenie a nasienie
METRONIDAZOL to nie jest na grzyby!!! raczej na rzezączkę, czy rziesistka sie
stosuje...
Ulotka
Na receptę
Producent Polfa-Starogard, Polska.
Polfa-Poznań, Polska.
Forma leku: iniekcje 0,5%; czopki 500 mg; czopki 1000 mg; iniekcje dożylne
0,5%; tabletki 250 mg; tabletki 250 m
Zawartość substancja czynna - metronidazol.
Sposób działania Metronidazol zabija pewne typy bakterii, które żyją w
środowisku beztlenowym oraz pierwotniaki - organizmy jednokomórkowe.
Zastosowanie Leczniczo lub profilaktycznie w celu uniknięcia infekcji
pooperacyjnych. Ostre stany zapalne dziąseł oraz inne infekcje zębów. Niektóre
infekcje pochwy oraz jelit. Czerwonka pełzakowa. Lamblioza.
Ostrzeżenie Pacjenci cierpiący na choroby krwi oraz choroby centralnego systemu
nerwowego powinni powiadomić o tym lekarza przed rozpoczęciem kuracji
Metronidazolem.
Spożywanie alkoholu w czasie kuracji powoduje mdłości, bóle głowy,
przyspieszony puls oraz uczucie gorąca. Nie należy więc pić alkoholu w trakcie
leczenia.
Oczekiwany skutek leczenia może ulec zmianie, jeśli Metronidazol stosuje się
jednocześnie z innymi lekami. Zamiar stosowania innych leków podczas kuracji
Metronidazolem należy omówić z lekarzem.
Działania niepożądane >1/100- Mdłości. Metaliczny smak w ustach. 1/1000-
<1/1000- Dłuższe stosowanie leku może powodować mrowienie w kończynach. Należy
wtedy powiadomić o tym lekarza. Napady skurczów mięśni. Ciemne zabarwienie
moczu, co nie ma znaczenia dla zdrowia. Wysypka i świąd. Duże dawki leku oraz
długotrwałe leczenie zwiększają ryzyko wystąpienia działań ubocznych.
Dawkowanie Dawkę ustala lekarz. Wysokość dawki i czas kuracji zależy od typu i
nasilenia infekcji.
Tabletki w leczeniu rzęsistkowicy u kobiet i mężczyzn 250 mg rano i wieczorem
(jednocześnie leczenie dopochwowe). W rzęsistkowicy cewki moczowej 2000 mg
jednorazowo łącznie z leczeniem miejscowym.
W zakażeniach beztlenowcami i w stanach przed i pooperacyjnych 750 jednorazowo,
a następnie 500 mg co 8 godzin.
Tabletki dopochwowe stosuje się przez 10 kolejnych dni - 1 tabletka na noc. Lek
można stosować w czasie miesiączki.
Czopki stosuje się doodbytniczo - dorośli - 1 czopek 1000 mg co 8 godzin;
dzieci od 2-5 roku życia 250 mg dziennie; dzieci od 6-12 lat 375 mg dziennie.
Profilaktycznie na 24 godziny przed zabiegiem 2000 mg jednorazowo. Po zabiegu
250 mg 3 razy dziennie przez 7 dni.
Już po paru dniach następuje wyraęna poprawa zdrowia, nie oznacza to jednak, że
można zakończyć kurację. W celu uniknięcia nawrotu infekcji należy przepisaną
przez lekarza kurację doprowadzić do końca.
Zastrzyki wykonuje wyłącznie służba zdrowia, która udziela bliższych informacji
o leku.
Ciąża i karmienie Ograniczone doświadczenia ze stosowaniem leku w okresie
ciąży, należy zatem zasięgnąć opinii lekarza w razie zamiaru stosowania
Metronidazolu w czasie ciąży.
Preparat przenika do mleka matki. Zamiar stosowania leku podczas karmienia
piersią należy omówić z lekarzem.
Przechowywanie Preparat należy chronić od światła.
Obejrzyj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Darwin do poprawki:)
Witaj AI!
Przepraszam za pewne opóźnienie, ale znalezienie i przeanalizowanie tej
publikacji trochę trwało.
Niestety z przykrością należy skonstatować, że zwolennicy ewolucjonizmu nie
przyjmują do wiadomości, że nawet najbardziej proste organizmy jednokomórkowe
wykazują setki sprzęgniętych ze sobą cech biologicznych oraz skomplikowanych
mechanizmów metabolizmu komórkowego, zachodzących w bardzo specyficznych
wyizolowanych warunkach. W związku z czym zamodelowanie jednej lub nawet kilku
cech biologicznych, czy też kilku procesów metabolizmu komórkowego w żywych
organizmów, i na dodatek w idealnych wyizolowanych od zakłóceń otoczenia
warunkach, oraz przy inteligentnej ingerencji w przebieg takich modelowych
badań, nie może być żadnym reprezentatywnym dowodem, że wszystkie istniejące
nawet najbardziej proste formy życia powstały samoistnie i dalej ewoluowały
samoistnie do tak wielu różnorodnych form. Dla przykładu na na bardzo prostym
wózku drewnianym z drewnianymi ośkami i kołami, można modelować jazdę na wprost
i do tyłu oraz skręcanie pojazdu podobnie jak w nowoczesnym samochodzie. A jak
się jeszcze ośki tego wózka posmaruje mydłem, to wózek jadąc nie będzie
skwierczał. Ale nie można na tej podstawie powiedzieć, że z doświadczeń i
informacji zdobytych na takim wózku, wózek ten samoczynnie przekonstruuje się w
nowoczesny samochód, z elektronicznie z oszczędnym silnikiem benzynowym o
spalaniu uwarstwionym, sterownym wtryskiem benzyny, z ABS , systemem nawigacji
satelitarnej oraz sterowaniem elektronicznym całego luksusowego wyposażenia
wnętrza samochodu.
Stąd też nawiązując do artykułu Julius'a Rebek'a przedrukowanego w nr9 z 1994
r. „Świata Nauki” to jest można stwierdzić, że jest pewne podobieństwo
replikacji opisanych w w/w artykule samo replikujących się cząsteczek z
replikacja DNA. Jednak to podobieństwo można jakościowo porównać do
podobieństwa smaru stałego i masła. Bo i masło i smar tak samo się smarują.
Zacytuję jeszcze dwa niezmiernie istotne zdania z tego artykułu jako barierę
nie do przekroczenia w domniemanym procesie samoistnego powstania pierwszych
form życia na Ziemi. „Podobnie jak inni badacze jesteśmy przekonani, że
kluczowym atrybutem życia jest granica, którą stanowi błona komórkowa
oddzielająca świat zewnętrzny od wewnętrznego. Zapora ta chroni przed
wypłynięciem niezbędnych cząsteczek, JEDNOCZEŚNIE BLOKUJĄC DOSTĘP DO WNĘTRZA
CZĄSTECZKOM NIEPOŻĄDANYM.” Tylko odpowiadając na to nie powołuj się na prace
prof. Szostaka bo one dotyczą tylko możliwości powstania samej błony a nie są w
stanie wyjaśnić możliwości samoistnego powstania wszelakiej maści białek
trans-błonowych biorących udział w transporcie cząsteczek do i z wnętrza
komórki. Bo przecież wiadomym jest, że błona komórkowa jest przepuszczalna
jedynie dla niektórych. Pośród nich znajdują się cząsteczki wody oraz gazów
takich jak tlen, azot i dwutlenek węgla oraz dla lipidów takich jak cholesterol.
A poza tym już w momencie ukonstytuowania się pierwszego pęcherzyka, do jego
wnętrza przedostaną się wszystkie substancje szkodliwe zawarte w wodzie otoczenia.
Pozdrawiam Andrzej Obejrzyj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Darwin do poprawki:)
> Niestety z przykrością należy skonstatować, że zwolennicy ewolucjonizmu nie
> przyjmują do wiadomości, że nawet najbardziej proste organizmy jednokomórkowe
> wykazują setki sprzęgniętych ze sobą cech biologicznych oraz skomplikowanych
> mechanizmów metabolizmu komórkowego, zachodzących w bardzo specyficznych
> wyizolowanych warunkach.

Oczywiście przyjmujemy to do wiadomości. Najprostsza żywa komórka wciąż jest
bardziej skomplikowana od lotniskowca. I wcale nas to nie dziwi, bo to efekt
procesu trwającego setki milionów lat. To oczywiście że coś takiego będzie o
całe rzędy wielkości bardziej skomplikowane niż coś co my stworzyliśmy w ciągu
paru tysięcy lat.

> W związku z czym zamodelowanie jednej lub nawet kilku
> cech biologicznych, czy też kilku procesów metabolizmu komórkowego w żywych
> organizmów, i na dodatek w idealnych wyizolowanych od zakłóceń otoczenia
> warunkach, oraz przy inteligentnej ingerencji w przebieg takich modelowych
> badań, nie może być żadnym reprezentatywnym dowodem, że wszystkie istniejące
> nawet najbardziej proste formy życia powstały samoistnie i dalej ewoluowały
> samoistnie do tak wielu różnorodnych form.

Oczywiście nie stanowi dowodu że _tak powstały_. Natomiast obala argument że
samoistne powstanie wskazanego mechanizmu (tutaj autoreplikacji) jest niemożliwe.

> Zacytuję jeszcze dwa niezmiernie istotne zdania z tego artykułu jako barierę
> nie do przekroczenia w domniemanym procesie samoistnego powstania pierwszych
> form życia na Ziemi. „Podobnie jak inni badacze jesteśmy przekonani, że
> kluczowym atrybutem życia jest granica, którą stanowi błona komórkowa
> oddzielająca świat zewnętrzny od wewnętrznego. Zapora ta chroni przed
> wypłynięciem niezbędnych cząsteczek, JEDNOCZEŚNIE BLOKUJĄC DOSTĘP DO WNĘTRZA
> CZĄSTECZKOM NIEPOŻĄDANYM.” Tylko odpowiadając na to nie powołuj się na p
> race
> prof. Szostaka bo one dotyczą tylko możliwości powstania samej błony a nie są w
> stanie wyjaśnić możliwości samoistnego powstania wszelakiej maści białek
> trans-błonowych biorących udział w transporcie cząsteczek do i z wnętrza
> komórki. Bo przecież wiadomym jest, że błona komórkowa jest przepuszczalna
> jedynie dla niektórych. Pośród nich znajdują się cząsteczki wody oraz gazów
> takich jak tlen, azot i dwutlenek węgla oraz dla lipidów takich jak cholesterol.
> A poza tym już w momencie ukonstytuowania się pierwszego pęcherzyka, do jego
> wnętrza przedostaną się wszystkie substancje szkodliwe zawarte w wodzie otoczenia.

To jest już zupełnie osobny temat, możemy próbować teraz zastanawiać się jak ten
mechanizm mógł powstać. I taka dyskusja cały czas się toczy.

Nazywanie tego "barierą nie do przeskoczenia" jest czystą demagogią. Tak samo
przed chwilą barierą nie do przeskoczenia był pierwszy autoreplikator, a jednak
Rebek pokazał jak to przeskoczyć.

Próbując odtworzyć historię pierwszych komórek niewątpliwie natrafimy na setki
trudnych do przekroczenia barier. Ale póki co nie mamy podstaw żeby twierdzić że
któraś z nich była 100% niemożliwa do przeskoczenia. Niektóre pewnie wymagały
miliona lat, inne stu milionów.

_Intuicyjnie_ przekroczenie pewnych barier może wydawać się niemożliwe. Ale ta
intuicja nie opiera się na żadnych logicznych wywodach, jedynie na braku
pomysłów jak mogło się to stać.

I to jest światopoglądowo bardzo szkodliwa postawa: latanie człowieka jest
niemożliwe, walka z chorobami jest niemożliwa (bo one są karą za grzechy) itd.
Jeśli nie wiemy czegoś o świecie to należy _zawsze_ próbować się tego
dowiedzieć. Postawa "nie zastanawiajmy się nad tym, bo to element boskiego
planu" _nigdy_ nie przynosi niczego dobrego. Obejrzyj wszystkie posty z tego wątku



Temat: ekspansja Ziemi
Chciałbym odpowiedzieć na pytania i wątpliwości - Tomaszowi, Ignorantowi i
<doku>, prosząc równocześnie o dyskusję na argumenty, bez przywoływania na
pomoc moce piekielne.
Tomasz nie rozumie dlaczego obie teorie - tektoniki płyt i ekspansji Ziemi,
wzajemnie się wykluczają. Próbowałem to już wyjaśnić w poprzednich
wypowiedziach, że analiza ruchów przesuwczych płyt litosfery zaprzecza
istnieniu subdukcji, na której zasadza się teoria tektoniki płyt. Nielogiczne
jest założenie niezmiennych wymiarów globu ziemskiego, jeśli uwzględni się
genezę planet układu słonecznego. Ponadto, teoria tektoniki płyt nie uwzględnia
ruchów przesuwczych wewnątrz płyt kontynentalnych a fikcyjną kolizję płyt
traktuje jako "wytrych" do tłumaczenie katastrof sejsmicznych w różnych
sytuacjach geologicznych. Wniosek końcowy jest przy tym odwrotny, jak to
opisałem na przykładzie basenu Morza Śródziemnego. Wiele starszych teorii, jak
teoria kontrakcji, zakładająca stygnięcie skorupy ziemskiej i w konsekwencji
fałdowanie powierzchni nie wytrzymuje krytyki i konfrontacji z faktami odkryć
geologicznch. Można natomiast uznać, że teoria Wegenera znajduje potwierdzenie
w tych faktach i jest zbliżona do teorii ekspansji. Teoria Wegenera, mimo
oczywistych dowodów przesuwania się kontynentów, była kwestionowana i
traktowana jako "nieszkodliwe wariactwo". Badania dna oceanicznego z lat 60-
tych, stwierdzające przyrost skorupy oceanicznej, istnienie symetrii
geoizochron i anomalii magnetycznych po obu stronach ryftu, potwierdziły
wnioski Wegenera o oddalaniu się brzegów Ameryki od Afryki i Europy. Wegener
wyprowadził wniosek, że brzegi tych kontynentów się stykały a resztę globu
zajmował ocean światowy. Wegener nie przypuszczał jednak, że również brzegi
Azji i Ameryki stykały się ze sobą, a Ziemia tworzyła glob o mniejszej
średnicy. Potwierdzeniem takiego przypuszczenia, jest nie tylko stwierdzenie
stref przyrostu skorupy Pacyfiku ale także utrwalona, pierwotna krzywizna
skorupy płyt kontynentalnych (np. płyta afrykańska). Teoria ekspansji
potwierdza więc podstawy teorii Wegenera i rozwiją ją w skali globalnej.
Odpowiadając na uwagi <doku> o rowach oceanicznych i leżących w pobliżu wyspach
wulkanicznych, chciałbym skorzystać z prawideł mechaniki górotworu w
odniesieniu do prostującej się sferycznej płyty o określonej sztywności. Można
sobie wyobrazić, że efektem takiego procesu są pęknięcia - w dolnej części
(diapiry) i fałdowania - w powierzchniowej części płyty sferycznej. W dalszym
etapie niektóre pęknięcia przekształcają się w rowy i następuje
fragmentaryzacja płyty na mniejsze elementy, podobnie jak ma to miejsce w
przypadku kory na pniu drzewa, które przyrasta od środka! Badania
przeprowadzone w centrum geologii planetarnej University College of London
wykazały, że siłą motoryczną ruchu kontynentów nie są podskorupowe prądy
konwekcyjne, jak chce tego teoria tektoniki płyt, lecz procesy magmowe na
powierzchni płynnego jądra Ziemi (warstwa D". Inne jeszcze badania,
przeprowadzone dla Masywu Centralnego we Francji wykazały, że istniejące tam
formy wulkaniczne mają zakorzenienie w diapirach magmowych, sięgających
głębokiego podłoża. Stwierdzono, że nie można ich tłumaczyć zjawiskiem
subdukcji (mogę wskazać literaturę).
Odpowiedzią w kwestii przejawów życia w środowisku morskim przed 3 mld. lat, o
co pyta <doku>, jest scenariusz ewolucji Ziemi. Począwszy od uformowania się
pierwotnego globu o małej średnicy, następnym etapem był wzrost masy i
rozmiarów globu na skutek upadku meteorytów aż do momentu utworzenia się
gorącego jądra planety. W konsekwencji pojawiła się aktywność sejsmiczna i
wulkanizm a następnie pierwotna atmosfera z dominacją dwutlenku węgla i woda
juwenilna pochodzenia magmowego. Woda tworzyła zbiorniki epikontynentalne, w
których pojawiły się pierwsze prymitywne formy życia, organizmy jednokomórkowe
(protokarionty), które w procesie fotosyntezy produkowały tlen atmosferyczny
(sinice), itd.
Pozdrawiam wszystkim dyskutantów Obejrzyj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Sąd nad Darwinem
> Nic mnie tak nie bawi jak takie dyskusje!
Baw się, póki możesz.

> 1. Nie sa produkowane. Pokaz choc jedna forma przejsciowa np. miedzy gadem a
> ptakiem (tak na poczatek).
www.talkorigins.org/faqs/faq-transitional/part1b.html#bird
> 2. Nabywanie odpornosci bakterii na antybiotyki to zmiana recesywna a nie
> progresywna. Innymi slowy redukuje ilosc informacji w genach bakterii a nie
> zwieksza.
Oj, chyba wiem, kogo czytałeś. Gołosłowych twierdzeń nie przyjmuję, niestety.
Dlaczego mutacja zwiększająca odporność na pewien antybiotyk ma być
zmniejszaniem liczby informacji? Na mój chłopski rozum przeciwnie - bakteria
bardziej odporna na antybiotyk niesie większą liczbę informacji, niż taka, która
tej odporności nie ma, pozostając pod wszystkimi innymi względami identyczna.

> Podaj przyklad zmian progresywnych.
Zdefiniuj zmianę "progresywną".

> Czy znasz jakis przyklad np. ze
> bakterie czy inne organizmy jednokomorkowe nagle zaczely tworzyc organizmy
> wielokomorkowe?
Taki przykład nie jest znany. Wedle słów współczesnej nauki problem jest w tym,
że przez większą część historii planety mnożyły się na niej wyłącznie
jednokomórkowce, z czego można wnioskować, że przejście do wielokomórkowości
jest procesem trudnym, ale nie niemożliwym. Tak, czy owak, masz trochę linków na
ten temat.


> 3. Dlatego jednoczesnych gdyz skrzydlo w stanie przejsciowym nie daje zadnej
> przewagi dla osobnika
Bzzt. Źle. Np. pióra bez skrzydeł to świetna izolacja dla ciała, szczątkowe
skrzydła (pióra na kończynach) nadają się dobrze do szybowania na trasie
drzewo-ziemia, i tak dalej.

>a nie mialby zadnego pozytku ze skrzydla
Właśnie o to chodzi, że cały czas ma pożytek.

> Jak zapewne wiesz, jednym z glownych zarzutow krytykow teorii Darwina (w
> zasadzie Goulda gdyz wspolczesnie nikt nie traktuje serio teorii Darwina)
Współczesny darwinizm mocno zmodyfikował jego idee, ale stwierdzenie, iż "nikt
nie traktuje serio teorii Darwina" jest sporym nadużyciem prawdy, żeby
delikatnie powiedzieć. Jakbyś nie wiedział, rychłą śmierć teorii ewolucji
kreacjoniści przedpowiadają od 150 lat. :)))))))

> jest
> to ze pewne systemy biologiczne nie moglyby sie wyksztalcic w drodze powolnej
> ewolucji poniewaz ich poziom komplikacji jest nieredukowalny (tzw. irreducible
> complexity).
Taaa. Behe, co? O jego... "pomysłach" możesz przeczytać tu:

www.talkdesign.org/faqs/icdmyst/ICDmyst.html
www.talkorigins.org/faqs/behe.html
Coś jeszcze? Uprzejmie uprzedzam, że każdy argument kreacjonistów był i jest
rozjechany i zmasakrowany co najmniej dziesięć razy.

Osobiście proponuję zaś przyjąc wszechświat takim, jaki jest, a nie takim, jakim
być taaak baaaardzo chciał, żeby był.
Obejrzyj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Sąd nad Darwinem
> 1.Moge oceniuac, robie to na codzien.


Biedni oceniani :(

> Nie krusze kopii o teorie zaniku zdolnosc
> i
> latania przez raptory czy inne temu podobne gady. nie ignoruje, pokazuje tylko
> ze nie udowadniaja one niczego.

Co nie udowadnia czego?

> Nie wiem na co mam podawac argumenty bo ja nie
> udowadniam niczego. Rozumowanie przez analogie to nie to samo co scisle dowody.

O nie moj drogi. Twierdzisz np. ze brakuje form posrednich miedzy "gadami" a
ptakami. Pomijajac falszywosc tego twierdzenia, jest to ewidentna proba
udowadniania czegos, nazwalbym to kreacjonizmem.

> 2.Nie jest moja intencja obrazanie kogokolwiek, nie poczuwam sie bowiem do
> posiadania wiedzy absolutnej, wrecz przeciwnie, uwazam ze mam bardzo ograniczony
> zapas wiedzy i w zwiazku z tym zadaje glupie pytania. Jak wiadomo najtrudniej
> odpowiada sie na glupie pytania.

Glupie pytania maja to do siebie ze sa glupie. Czy na nie odpowiemy czy nie
odpowiemy nie wnosi to nic znaczacego. Sztuka jest zadawac dobre pytania, dobre
to takie ktore sa rozwiazywalne i posuwaja wiedze lub zrozumienie czegos naprzod.

>> Nie powiedzialem ze chce widziec zeby jednokomorkowce nagle zaczely tworzyc
> wielokomorkowe.

A to twoje pytanie to co mialo znaczyc?:

<<Podaj przyklad zmian progresywnych. Czy znasz jakis przyklad np. ze
bakterie czy inne organizmy jednokomorkowe NAGLE zaczely tworzyc organizmy
wielokomorkowe?>>

> Skoro twierdzisz ze ewolucja jest procesem ciaglym, to powinien
> ten proces zachodzic takze teraz wiec nie powinno byc problemow z obserwacja
> tego efektu.

Jakiego efektu? Oczywiscie ze obserwujemy proces ewolucji. Nie obserwujemy
STWARZANIA, czyli m.in. NAGLEGO pojawiania sie organizmow wielkomorkowych.

>Nauka raczej nie zajmuje sie zdarzeniami jednorazowymi.

Big Bang? To nie nauka? Byloby wskazane bys ograniczyl swoje zdania twierdzace
do tych gdzie posiadasz jakas ekspertyze.

> Jak juz pisalem, zrozumienie TE pociaga za soba stawianie pytan.

Jakosc zadawanych przez Ciebie pytan swiadczy ze tej teorii nie zrozumiales.

> Teorie
> udowodnione raczej nie maja problemow z odpowiedzia na trudne pytania.

Co to jest "teoria udowodniona"? to jakies bardzo nowatorskie podejscie do
epistemologii?

> TE w obecnej formia ma problemy i tylko to chcialem zasygnalizowac

To co "sygnalizowales" bynajmniej nie nalezy do problemow TE. To sa elemntarne
problemy ze zrozumieniem TE oraz ignorancja co do faktow.

> W kazdym moim
> poscie pisze ze nie mam inklinacji w zadna strone:TE czy ID to jest mi rybka,
> nie jestem przywiazany do zadnej z nich i bede OK niezaleznie od tego ktora z
> nich wygra. Najprawdopodobniej zadna.

Sam fakt ze stawiasz ID na rowni z TE swiadczy o tym ,ze nie masz pojecia o czym
mowisz. Pozatym, tak prywatnie, kwestionuje Twoja "szczerosc". mam zbyt duzo
doswiadczenia z kreacjonistami by nie wiedziec czym sa klamstwa dla Boga.

> 3.Milo mi uslyszec ze "reka" (skrzydlo?) pingwina jest przejsciowa forma miedzy
> skrzydlem a pletwa. O ile wiem pletwa juz jest wynaleziona przez ewolucje, a
> ewolucja drugi raz nie wynajduje tej samej rzeczy.

Natepny przyklad elementarnego braku zrozumienia TE.

> 4.W tym punkcie powiem za prawnikami "I rest my case!". Nic wiecej do
> udowadniania. Skoro kolega pisze ze wedlug TE Kosciol Mariacki, a w wymiarze
> skromniejszym, rusztowanie powinno sie zbudowac samo to coz ja biedny moge tu d
> odac!

Jeszcze raz powtorze: analogia dotyczy stopniowego procesu a nie replikatorow.
Ale jak widac, jest poza Twoimi zdolnosciami percepcyjnymi.

> Sama wiedza nabyta to troche malo, trzeba jeszcze ja przemyslec i przetrawic.

Zalosny sie robisz. Zadna Twoja wypowiedz nie byla Twoim wlasnym przemysleniem,
bylo to przezucie sofizmatow kreacjonistycznych.

Enzo Salviati. Obejrzyj wszystkie posty z tego wątku



Temat: Prokuratura szuka klientów agencji towarzyskich
czesc II
Chlamydioza

Powoduje objawy podobne do rzeżączki, ale pojawiają się one później, na ogół w 2
tygodnie po zakażeniu. U kobiet stan zapalny rozwija się najczęściej w szyjce
macicy. Dlatego pieczenie przy oddawaniu moczu jest ledwo wyczuwalne, w
wydzielina skąpa. Kobieta, nie odczuwając żadnych dolegliwości, nieświadomie
zaraża partnera. Także wśród mężczyzn jest wielu bezobjawowych nosicieli.
Niektórzy odczuwają jedynie parcie w pęcherzu. Ale nawet takich symptomów nie
należy lekceważyć, ponieważ choroba może doprowadzić do chronicznych stanów
zapalnych spojówek i stawów. Najskuteczniejszą ochronę stanowi łączne stosowanie
mechanicznych i chemicznych środków antykoncepcyjnych.


Kłykciny (condylomata acuminata)

Powstają wskutek działania wirusa. Przenoszą się w wyniku stosunków płciowych.
Zmiany w okolicach narządów płciowych stają widoczne zwykle w ciągu 1-3 miesięcy
po zakażeniu. Wyrośla brodawkowe skóry o powierzchni kalafiorowatej
umiejscowione głównie na narządach płciowych są chorobą stosunkowo pochrzechną,
którą można, ale nie jest łatwo się zarazić. Brodawki mają tendencję do
rozsiewania się. U mężczyzn obrastają napletek, ujście cewki moczowej, trzon
penisa i odbyt. U kobiet występują na wargach sromowych i wokół odbytu. Kłykciny
jako takie nie są zbyt niebezpieczne i można je łatwo usunąć (elektrokoagulacje,
a w razie konieczności zabieg chirurgiczny).


Rzęsistek pochwowy (Trichomonas vaginalis)

Rzęsistki to organizmy jednokomórkowe ( tzw. pierwotniaki) poruszające się za
pomocą rzęsek i rozmnażające w środowisku kwaśnym. Pierwsze objawy to swędzenie
i stan zapalny pochwy oraz sromu, pieczenie przy oddawaniu moczu, żółtawe,
pieniste upławy o nieprzyjemnej woni. Rzęsistek może przenosić się przez
wilgotne tekstylia, ręczniki, bieliznę osobistą, ale można się go też nabawić
siadając na sedesie, pływając w basenie, czy poprzez kontakty seksualne. Chociaż
u mężczyzn bardzo często nie występują żadne dolegliwości lub tylko niewielkie,
muszą się poddać się równoczesnemu leczeniu. Standardowe leczenie to kuracja
metronidazolem.


AIDS

AIDS ( Acquired Immune Deficiency Syndrome )- jest chorobą wywoływaną przez
wirus HIV. Wirus żyje w płynach ciała ludzkiego - krwi, spermie, czasem w
ślinie. Niszczy on komórki krwi zwane limfocytami, odpowiedzialne za ochronę
ustroju przed chorobami. Dlatego chorobę tę nazywa się "zespołem nabytego
upośledzenia odporności". Pierwsze symptomy zakażenia przypominają grypę. Potem
może nastąpić trwający lata okres utajenia, podczas, którego objawy nie
występują, ale system innunologiczny wciąż zmaga się z wirusem. Być zarażonym
znaczy tyle, że wirus HIV przeniknął do organizmu i rozprzestrzenił się. O tym
czy dana osoba zachoruje na AIDS, w dużej mierze decyduje stan układu
odpornościowego oragnizmu w momencie zarażenia wirusem. Niebezpieczne są
kontakty seksualne z osobami z grup ryzyka: homoseksualistami, narkomanami,
prostytutkami.
Nie zarazimy się natomiast, gdy choremu na AIDS podamy rękę, pocałujemy go w
policzek, wypijemy herbatę z jego szklanki czy skorzystamy ze wspólnej toalety.
AIDS nie jest chorobą, którą można się zarazić przez zwykły kontakt towarzyski z
nosicielem wirusa HIV. Wirus musi być wprowadzony do organizmu przez otwartą
ranę skóry lub błonę śluzową wyścielającą odbyt, pochwę lub usta. Odbyt jest
miejscem szczególnie wraźliwym, ponieważ wyścielająca go błona śluzowa jest
bardzo cienka i delikatna, a zatem stosunek analny niesie z sobą większe
niebezpieczeństwo zarażenia się AIDS niż inne formy aktywności seksulanej.
Większość lekarzy jest zdania, że istnieje tylko niewielka możliwość zarażenia
się AIDS podczas jednorazowego kontaktu płciowego z osobą chorą lub nosicielem.
Zazwyczaj zakażenie następuje w przypadku kilkakrotnych stosunków seksulanych z
osobą lub osobami zarażonymi. Obecnie choroba ta jest nieuleczalna.
Obejrzyj wszystkie posty z tego wątku



Temat: świecące śledzie
świecące śledzie
Przeczytałem w poniedziałek artykuł o świecących śledziach i ręce mi opadły.
Jak można tak bzdurne opinie "ekspertów" zamieszczać. Tylko dwie osoby miały
nosa i rozumiały opisane zjawisko. Zatem słów kilka o świecących rybach:
1. Zjawisko bioluminescencji jest szeroko rozpowszechnione w przyrodzie (patrz
świetliki). Również wielu mieszkańców środowiska wodnego posiada zdolność
świecenie (w praktyce ogranicza się ona do organizmów morskich). Do
najważniejszych morskich "producentów" światła należą z pewnością organizmy
jednokomórkowe (bakterie, pierwotniaki). I właśnie tu tkwi rozwiązanie zagadki
świecących śledzi. Na martwej materii organicznej (a do takiej należą z
pewnością kupione śledzie), szczególnie przy wyżsokim stężeniu soli i w
obniżonej temperaturze (5-10 st.C) intensywnie rozwijają się kolonie bakterii
saprofitycznych wykazujących bioluminescencję (z rodzaju Vibrio i
Photbacterium). I to wszystko. Bakterie takie można hodować na płynnej pożywce,
a efekt takiego eksperymentu naprawdę zapiera dech w piersiach (polecam ten
eksperyment wszystkim "bawiącym" się naukami przyrodniczymi w domu). Jeśli
wierzyć opinii prof. Strasburgera, bakterie te są nieszkodliwe.
2. Prawdą jest że fosfor świeci, prawdą jest też że w rybach i w kościach jest
dużo tego pierwiastka (a ściślej biorąc, jego związków) lecz te dwa fakty nie
mają ze sobą nic wspólnego. Chemiluminescencję wykazuje tylko jedna z odmian
aleotropowych fosforu (tzw. fosfor biały, złożony z czteroatomowych cząsteczek
- P4). Zjawisko to wiąże się z dużą reaktywnością fosforu białego, który, w
kontakcie z powietrzem, ulega szybkiemu utlenianiu. Wydzielona w tym procesie
energia oddawana jest do otoczenia w formie światła i ciepła (niekiedy tak
dużego, iż powoduje ono spontaniczny zapłon tej odmiany aleotropowej). Pamiętać
należy jednak iż związki zawierające fosfor (jak uwodniony fosforan wapnia
tworzący kości, fosfolipidy występujące w tkankach ryb czy polifosforany
dodawane do żywności) nie wykazują świecenia. I nie życzę Panu Gogolewskiemu
ani Pani Rak jedzenia czegokolwiek świecącego ze względu na obecność fosforu
(rzecz jasna, białego), gdyż jest on silnie toksyczny (LD50 dla dorosłego
człowieka wynosi 50-100 mg).
Świecenie kości wynika z bioluminescencji organizmów na nich się rozwijających
oraz, w przypadku kości starych, pozbawionych już składników organicznych i
wystawionych na działanie światła, ze zjawiska fosforescencji (polegającego na
"magazynowaniu" energii świetlnej a następnie jej powolnemu oddawaniu po
ustaniu naświetlania - czyli nocą; zjawisko to wykazują niektóre substance
nieorganiczne).
I to by było na tyle. Pozdrawiam wszystkich czytających, życząc w nadchodzącym
roku wielu interesujących obserwacji otaczającego nas świata :))) Obejrzyj wszystkie posty z tego wątku



Strona 2 z 4 • Znaleziono 105 wyników • 1, 2, 3, 4

 

 


Copyright 2001-2099 - czarnecki | mateusz matt czarnecki portal